Poszłam na jedną – i jeszcze nudną strasznie – konferencję
naukową, a rozkmin mam na dłuższy czas. Ba, poszłam tylko dlatego, że sala
konferencyjna jest za duża jak na potrzeby naukowego światka Poznania, więc
dopychają ją studentami z łapanki.
Już mniejsza, jaki był temat główny i myśl przewodnia.
Większość prelekcji i tak przespałam, gapiąc się na osobliwe malowidło na
suficie. Lecz jeden profesor przyciągnął moją uwagę. Mówił o dzisiejszym
rozumieniu patriotyzmu – o ekshibicjonizmie patriotycznym – oraz o
radykalizacji, postrzegając w tych zjawiskach problem dla Polski.
