17 czerwca 2017

Czy warto studiować filologię polską?




Mam nadzieję, że załapałam się z tym postem na czas, gdy maturzyści jeszcze wybierają kierunki przyszłych studiów. Jeżeli nie – niech przyszłe pokolenia sobie poczytają, co też zauważyłam po roku studiowania polonistyki. Tak, już cały rok, właśnie męczę sesję i 150 sentencji po łacinie, jak i 20 słowników z miejscami i datami wydania, jeeej.

Ale poza słownikami, co może nam dać filologia, co odebrać, co w nas zniszczyć i kiedy lepiej w ogóle się na nią nie wybierać?
 

31 maja 2017

Błędy, które lubią blogerów



Jestem (prawie) polonistą i nie poprawiam ludziom błędów. Szczególnie na blogach.

Bo się zwyczajnie boję.

Jak zauważałam, nurt jest taki, żeby błędów w artykułach nie wytykać w komentarzach, bo to niegrzeczne i obraża twórcę. Polemizuję z tym – wypisywanie w komentarzu TYLKO błędów jest chamskie, ale napisanie czegoś fajnego i konkretnego, a potem zwrócenie uwagi na drobne błędy jest moim zdaniem uprzejme. Przecież nie chcemy, jako blogerzy, żeby każdy z odwiedzających nas czytelników widział nasz głupi błąd (często zrobiony przez nieuwagę czy zmęczenie). To jakby chodzić cały dzień z przyczepioną do pleców karteczką "jestem osłem", bo ludzie uważali za nieuprzejme zdjęcie nam jej.

26 maja 2017

Mieszkam na kosmodromie, czyli anegdotki z życia studenckiego



jak widać ukradzione z wiki



Hmmy, mówiłam wam już, że mam pralkę z marzeniami?
Lodówkę zresztą też... Mają stanowczo fajniejszy plan na życie niż ja...
Moja pralka i lodówka wymarzyły sobie międzygwiezdne przygody i regularnie próbują zostać rakietami i wzbić się ponad sufit mieszkania aż do gwiazd.

25 kwietnia 2017

Magia starych książeczek



Jest sobie w Poznaniu taki sklep. Nie tak łatwo go znaleźć, szczególnie że nazwa jest myląca, więc nawet jej nie podam. Najprościej iść ulicą Święty Marcin i tuż, tuż przed Galerią MM (albo inaczej “prawie najpaskudniejszym budynkiem w Poznaniu”) przejść na lewą stronę ulicy i rozglądać się uważnie po podwórkach. Można zauważyć reklamy sklepu “Cud”, zwisającą tablicę z narysowaną różdżką, albo wystawkę przeróżnych “magicznych” przedmiotów i książek. Wtedy należy wejść w bramę i nie przestraszyć się lokalnego folkloru, który czasami ją zajmuje.

17 kwietnia 2017

Rozpisuję się. Teoria pereł i kartofliska


Życie to takie trochę kartoflisko.

Z czym nam się kojarzą ziemniaki? Mi z czymś do znudzenia codziennym. Całe dzieciństwo i młodość – ciągle jedzenie ziemniaków. W  zupie, gotowane, z mięsem, w zapiekankach, placki, nawet w pierogach. Niby zdrowe, niby dobre jedzenie, bo zapycha i jest tanie, od kiedy je sprowadzono do Polski cieszy się wielką popularnością i niejedną biedną rodzinę od głodu uratowały. Niby nuda, ale nie bez powodu moja babcia co roku zapewnia nimi piwniczkę "bo wojna może nadejść w zimie i co będziemy jeść". Z kartofliskiem jest trochę robota, bo jednak sadzić trzeba i wykopywać, i się człowiek naschyla, i obierać to potem...