26 maja 2017

Mieszkam na kosmodromie, czyli anegdotki z życia studenckiego



jak widać ukradzione z wiki



Hmmy, mówiłam wam już, że mam pralkę z marzeniami?
Lodówkę zresztą też... Mają stanowczo fajniejszy plan na życie niż ja...
Moja pralka i lodówka wymarzyły sobie międzygwiezdne przygody i regularnie próbują zostać rakietami i wzbić się ponad sufit mieszkania aż do gwiazd.

25 kwietnia 2017

Magia starych książeczek



Jest sobie w Poznaniu taki sklep. Nie tak łatwo go znaleźć, szczególnie że nazwa jest myląca, więc nawet jej nie podam. Najprościej iść ulicą Święty Marcin i tuż, tuż przed Galerią MM (albo inaczej “prawie najpaskudniejszym budynkiem w Poznaniu”) przejść na lewą stronę ulicy i rozglądać się uważnie po podwórkach. Można zauważyć reklamy sklepu “Cud”, zwisającą tablicę z narysowaną różdżką, albo wystawkę przeróżnych “magicznych” przedmiotów i książek. Wtedy należy wejść w bramę i nie przestraszyć się lokalnego folkloru, który czasami ją zajmuje.

17 kwietnia 2017

Rozpisuję się. Teoria pereł i kartofliska


Życie to takie trochę kartoflisko.

Z czym nam się kojarzą ziemniaki? Mi z czymś do znudzenia codziennym. Całe dzieciństwo i młodość – ciągle jedzenie ziemniaków. W  zupie, gotowane, z mięsem, w zapiekankach, placki, nawet w pierogach. Niby zdrowe, niby dobre jedzenie, bo zapycha i jest tanie, od kiedy je sprowadzono do Polski cieszy się wielką popularnością i niejedną biedną rodzinę od głodu uratowały. Niby nuda, ale nie bez powodu moja babcia co roku zapewnia nimi piwniczkę "bo wojna może nadejść w zimie i co będziemy jeść". Z kartofliskiem jest trochę robota, bo jednak sadzić trzeba i wykopywać, i się człowiek naschyla, i obierać to potem...

8 kwietnia 2017

Wspomnienie o Jacku Kaczmarskim



Piątek wieczór. Niby już wolne, chociaż artykuł zadany na zajęcia na jutro siedzi uporczywie w pamięci razem z zapowiedziami doktora, dotyczącymi tego co nam zrobi, jeżeli tego na jutro nie przeczytamy. Już, już, jestem tylko studentem.

19 marca 2017

Share Week 2017


Uwielbiam czytać blogi. Serio, jedni ludzie przeglądają w wolnym czasie fejsa, a ja blogi. Absolutne uzależnienie. I niczego nie żałuję. Zupełnie nie przemawia do mnie dzielenie się w internecie obrazkami albo króciutkimi tekścikami. Potrzebuję długiej formy!