1 grudnia 2016

Chyba nadal nic nie wiem o śmierci.


Za pierwszym razem było lato. Była czarna koszula i czarny pasek do dżinsów wycyganiony od brata. Było naprawdę bardzo wielu młodych ludzi ubranych na czarno i wielu moich byłych nauczycieli. Był bardzo ciepły i jasny, sierpniowy dzień. Grzebano mojego znajomego z gimnazjum, który się powiesił.

29 października 2016

Wszystko mnie razi, czyli o dużych problemach naszych czasów.



Poszłam na jedną- i jeszcze nudną strasznie- konferencję naukową, a rozkmin mam na dłuższy czas. Ba, poszłam tylko dlatego, że sala konferencyjna jest za duża jak na potrzeby naukowego światka Poznania, więc dopychają ją studentami z łapanki.

Już mniejsza, jaki był temat główny i myśl przewodnia. Większość prelekcji i tak przespałam, gapiąc się na osobliwe malowidło na suficie. Lecz jeden profesor przyciągnął moją uwagę. Mówił o dzisiejszym rozumieniu patriotyzmu- o ekshibicjonizmie patriotycznym- oraz o radykalizacji, postrzegając w tych zjawiskach problem dla Polski.

16 października 2016

Ani nam witać się ani żegnać żyjemy na archipelagach...



...a ta woda te słowa cóż mogą cóż mogą książę

Herbert, Tren Fortynbrasa 

Cześć, potworki. Dzisiaj nieco na poważnie.

Wróciłam na weekend do domu, oczywiście po słoiki i żeby się babcia  tak nie martwiła, że zginę w tym Poznaniu. Wróciłam niechętnie, wolałabym się umówić na imprezę, połazić po pubach, pograć w planszówki, albo choćby pouczyć się czegoś, pozwiedzać. A tak wylądowałam na ponurej, deszczowej wsi, i jedyne co uważam za przyjemne to bliskość natury- po dwóch tygodniach wśród betonu, szkła i 12-piętrowców mam niedobór drzew i kur.

9 października 2016

Parówki, biegacze, chandra i wariaci




Leżę sobie w łóżeczku w Poznaniu pod wielkim, zajmującym jedną i 1/3 ściany oknem (chrzanić gramatykę), w niedzielę o ósmej rano, i nie zamierzam wstawać, bo jestem głodna, a w domu nie ma nic do żarcia, więc wstawanie to tylko przyśpieszenie katastrofy, jaką jest pójście do sklepu.
Leżę sobie i marzę, jak jestem głodna mam bardziej schizowe myśli, więc to się nawet opłaca.
I nagle słyszę, jak jakiś debil drze ryja przez megafon- nie rozumiem, o co chodzi, ale moje senne majaki natychmiast odchodzą do wieczności.

11 września 2016

Hipisa Turystyka #1 wROCK for Freedom, Wrocław.



Czołem potwory!

Wasza najnudniejsza z blogerek wróciła i zamierza zatruwać Wam życie wspominaniem swoich mało egzotycznych, za to bardzo błotnisto-plecakowych wojaży!

Rozpoczynam radośnie cykl Hipisa Turystyka. Cykl chwilowy, wakacyjny po wakacjach, cykl skupiający się wokół jeżdżenia pociągiem, jedzenia zupek chińskich i zwiedzania muzeów.