22 lutego 2017

Krótko o dorosłości i nieomylności


Kojarzycie ten moment, kiedy wlewacie roztwór budyniowy do gotującego się mleka i zdajecie sobie nagle sprawę, że zapomnieliście ten roztwór posłodzić? Albo kiedy wrzucacie na patelnię pieczarki i jajko naraz, dzięki czemu po kilku minutach macie spalone na wiór jajko i surowe pieczarki? Albo kiedy przyszły szef pyta o numer urzędu skarbowego,

6 lutego 2017

Ten pokój to twoje dziecięce marzenia


Kilka dni temu usiadłam na łóżku w moim studenckim kąciku (jako że własnego pokoju nawet nie posiadam) i popatrzyłam sobie tak nagle znad zeszytu do nauki o literaturze na ten pokój, w którym mieszkam, na kolebiący się stół zasypany notatkami, laptopem, kablami i kredkami, na karton w roli śmietnika, na notatki i książki mojej współlokatorki, S., leżące w równym kręgu dookoła jej łóżka (czasami myślę, że ona specjalnie to tak układa, tworząc Magiczne Koło Wiedzy), na szafkę obklejoną zdjęciami moich przyjaciół, glanów, psów i Malczewskiego, na grafiki z planetami, astronautami, na plakaty zespołów i grafikę z Kremlem, na kalendarz ze Star Wars, na radio S., na książki, nasze gitary, puszki po soczkach, słuchawki, poduszki, mangi, brudne kubki i to wszystko, co udało nam się upchnąć w dość sporym pokoju, i pomyślałam sobie tak po prostu:

10 stycznia 2017

Czemu leczo odjeżdża, ręce złamawszy na pancerz? #2



Poważne leczo z nutką goryczy.
Cierpienie. Temat na czasie i ponadczasowy. Nie mam pojęcia, co mogłabym o nim powiedzieć. W końcu od tego mam moich poetów.
Skupiam się na psychicznym aspekcie cierpienia. Moje doświadczenie w cierpieniu fizycznym zamyka się na bolących zębach, przez co zwyczajnie nie jestem pewna, czy rozumiem ideę i wszystkie uczucia z nią związane.
Zapraszam na kolejny odcinek Lecza, czyli dziwnego cyklu o poezji, którego natchnieniem było pewne leczo i zbyt dużo wolnego czasu w pracy.

31 grudnia 2016

Jak ty to robisz, że minął kolejny rok?



Cześć potwory. Zaraz nam się roczek skończy! Podsumowanie robię już teraz, gdyż 1 i 2 stycznia będę bardzo padnięta i bardzo w pociągach… W zasadzie właśnie wróciłam z jednego wyjazdu i na imprezę Sylwestrową  jadę znowu, tym razem do Gdańska.
A jaki był ten rok? Szczerze mówiąc, nie ogarniam tego, to żyje własnym życiem...

24 grudnia 2016

Wesołych świąt, potwory



Szczerze mówiąc, najlepsze, co mogło mnie w te święta spotkać, już się wydarzyło – poszłam z trójką przyjaciół na „Rogue One” i dostałam najbardziej niespodziewany prezent w życiu. Syndrom przyjaciół – gdy nie widzę ich przez kilka tygodni bardzo tęsknię, gdy pobędę z nimi kilka godzin zaraz mam ochotę wysłać ich na Marsa z biletem w jedną stronę, a oni to ochoczo popierają… Skoczyłam też do starego liceum i usłyszałam, jakim to jestem cudownym dzieckiem, i że spełniłam oczekiwania i w ogóle… 

A w prezencie dostałam dwie płyty Archive (nawet nie będę Wam tłumaczyć, jakie to uczucie, to bez sensu… Może zrozumiałby mnie Napoleon, gdyby dostał w prezencie całą Rosję przewiązaną wstążeczką). Najbardziej zaskakujące było to, że dostałam je od P. i Basisty, których w życiu nie podejrzewałabym o taki pomysł! Nie pamiętam, żebym kiedyś dostała prezent na święta od znajomych czy przyjaciół, dawaliśmy sobie coś tylko na urodziny. Uwierzcie, zbierałam szczękę z podłogi dobre pięć minut! 

Znam te obie płyty na pamięć. I tak je słucham na okrągło. Moja współlokatorka jest zachwycona, bo też lubi Archive, mam nadzieję, że nasi sąsiedzi podzielają tę opinię (inaczej zostaną do tego niestety zmuszeni…). 

Więc na cóż mogę jeszcze liczyć w te święta? Świat i tak jest zbyt łaskawy dla swojego pokornego sługi. Za to Wam mogę spokojnie życzyć podobnych przeżyć, Rosji przewiązanej wstążeczką, mocy pierogów i świętego spokoju! Mam też nadzieję, że w przyszłym roku będziecie mieli dużo czasu na czytanie i tworzenie naprawdę fajnych blogów. 

A ja lecę, pierogi się same nie ulepią, chociaż i tak ciągle słyszę od rodziny, że jestem bezużyteczna, i grożę im że za rok na święta wyjadę z misją humanitarną na Ukrainę, przez co jeszcze bardziej na mnie psioczą :D 

pozdrawiam! 

Hipis 

PS. Kiedyś naprawdę spełnię swoje marzenie i zwieję z domu na święta, nooo tylko najpierw muszę sobie znaleźć faceta, bo samemu to smutno, więęęęc moja mama na razie może być spokojna o losy swojej ulubionej pomocy domowej.