2 sierpnia 2017

Czwarte urodziny bloga

A tak wyglądały dwa wcześniejsze nagłówki! Byłam małym mistrzem painta.


Słoneczko świeci, ptaszki srają na samochody, robaki bezgłośnie biegają po kuchni a Hipis marzy o jesieni, czyli sezon letni w najjaskrawszej pełni. Ludzie na wakacjach, studenci w robocie, komu by się chciało czytać (i pisać) rzeczy ambitne. No dobra, sama sobie przeczę, bo w wakacje nadrabiam ambitne filmy i książki potrzebne na studia. Ale ja też potrzebuję trochę błogości intelektualnej, nie będę więc Czytelników przemęczać i w wakacje serwuję teksty lekkie, wręcz typowo lifestylowe (a teksty poważniejsze będą na Pourri, zapraszam!)

26 lipca 2017

Domowa biblioteczka nie może być byle jaka


Żyjemy w czasach bardzo ruchliwych, my, młodzi ludzie. Wyjeżdżamy na studia, wyjeżdżamy z Polski, przeprowadzamy się, gdzieś słyszałam, że statystycznie będziemy zmieniać pracę siedem razy w ciągu życia. Nie ma w nas tego spokoju naszych rodziców, dla których liczyło się mieszkanko w bloku z wielkiej płyty, stała praca na etacie i utrzymywanie grupki dzieci. A dodatkowo filozofia naszych czasów zachęca – nie miej rzeczy. Tylko tyle, żeby zmieścić w walizkę i szybko wyjechać do Maroka albo Szkocji. Bez pamiątek, bez zbędnych przedmiotów, wszystko przemyślane i łatwe do upakowania; liczy się to, co jest w Twojej głowie, Twoje wspomnienia i wspaniale przeżyte chwile.

17 czerwca 2017

Czy warto studiować filologię polską?




Mam nadzieję, że załapałam się z tym postem na czas, gdy maturzyści jeszcze wybierają kierunki przyszłych studiów. Jeżeli nie – niech przyszłe pokolenia sobie poczytają, co też zauważyłam po roku studiowania polonistyki. Tak, już cały rok, właśnie męczę sesję i 150 sentencji po łacinie, jak i 20 słowników z miejscami i datami wydania, jeeej.

Ale poza słownikami, co może nam dać filologia, co odebrać, co w nas zniszczyć i kiedy lepiej w ogóle się na nią nie wybierać?
 

31 maja 2017

Błędy, które lubią blogerów


Jestem (prawie) polonistą i nie poprawiam ludziom błędów. Szczególnie na blogach.

Bo się zwyczajnie boję.

Jak zauważałam, nurt jest taki, żeby błędów w artykułach nie wytykać w komentarzach, bo to niegrzeczne i obraża twórcę. Polemizuję z tym – wypisywanie w komentarzu TYLKO błędów jest chamskie, ale napisanie czegoś fajnego i konkretnego, a potem zwrócenie uwagi na drobne błędy jest moim zdaniem uprzejme. Przecież nie chcemy, jako blogerzy, żeby każdy z odwiedzających nas czytelników widział nasz głupi błąd (często zrobiony przez nieuwagę czy zmęczenie). To jakby chodzić cały dzień z przyczepioną do pleców karteczką "jestem osłem", bo ludzie uważali za nieuprzejme zdjęcie nam jej.